Tamte trzy miesiące były najpiękniejszym okresem mojego dotychczasowego życia. Nie przesadzam; mimo, że od tamtej pory spotkało mnie szczęście, w które nie wierzyłem, że nadejdzie, dopóki faktycznie się nie zjawiło
nic nie może się równać z tamtym okresem. Z tamtymi trzema miesiącami.
Nigdy wcześniej ani później nie byłem taki szczęśliwy, jak wtedy. Nigdy więcej nie czułem się taki bezpieczny, taki spełniony
Jak z Camillo.
Kocham Ailo. Kocham go całym sercem. Jest najlepszym, co mnie spotkało od śmierci Camillo. Dzięki Ailo znowu zacząłem żyć, odkryłem, że istnieje świat poza dnem, na którym się znalazłem i w które uparcie brnąłem, nie bacząc na konsekwencje, nie bacząc na cokolwiek. Ten świat świat Ailo stał się także moim światem. Mogę szczerze powiedzieć, że jestem szczęśliwy
Ale Camillo wciąż trwa w mojej podświadomości, w moim sercu. I nie sądzę, aby kiedykolwiek zniknął.
Camillo
Tłumacz, dorabiający sobie jako nauczyciel. Mimo mojego krótkiego okresu niewysłowionego szczęścia, czasami wolałbym, aby nigdy nie zaproponowano mu tej parszywej pracy w posiadłości Giovanniego Furiani, mojego ojca. Gdybyśmy się nigdy nie spotkali, być może Camillo żyłby do dzisiaj
Albo gdybym nie był takim egoistycznym, lekkomyślnym gówniarzem
Tak bardzo go pragnąłem. Jego uwagi, spojrzenia, dotyku
Jego delikatnych pocałunków, ciepłego głosu wymawiającego moje imię
Mikkal. To on mnie tak nazwał pierwszy. Dlatego przyjąłem to imię, kiedy rozpocząłem nowe życie w Terraclei tym samym złożyłem mu hołd. Nic więcej nie mogłem dla niego zrobić
Nic innego mi po nim nie pozostało. Tylko imię
Imię, które Camillo zawsze wypowiadał z tą swoją czułością, ze słodyczą nie do opisania
Nikt inny nigdy więcej nie wymawiał mojego imienia tak, jak on. W sposób, który sprawiał, że przechodziły mnie rozkoszne ciarki, który sprawiał, że robiłem dla niego wszystko, o co mnie poprosił. Tylko on jeden mógł zrobić ze mną, na co tylko miał ochotę.
Czasami wydaje mi się, że słyszę bicie jego serca gdzieś we mnie, głęboko w środku, na samym dnie mojej duszy
Mojej czarnej, zepsutej duszy, która wszystkim innym wydaje się czysta, nieskażona. Wtedy czuję się, jakby wciąż był przy mnie, jakby w dalszym ciągu towarzyszył mi w mojej wędrówce przez życie przyjaciel, kochanek, wzór do naśladowania. Człowiek, którego kochałem całym sobą. Człowiek, o którym nigdy nie byłem w stanie zapomnieć. Chociaż wspomnienia potrafią boleć
potrafią wrzynać się w mój umysł i serce tak dotkliwie, że chciałbym krzyczeć, krzyczeć na całe gardło i sprawić, by ów krzyk mnie oczyścił z przeszłości, ze wspomnień
Ze wszystkiego.
Ale ja wciąż należę do niego. Wciąż jestem uwięziony gdzieś w cieniu jego serca, niezdolny, by kiedykolwiek się uwolnić. I tak naprawdę
Nie chcę tej wolności. On tam gdzieś jest, w tej ciemności, słyszę go, jak mnie czasem woła
Jak znów łagodnie wymawia moje imię. W tej ciemności część mnie pozostanie wraz z nim. Na zawsze, do samego końca.














Comments
--
You were made for me, you know
Generalnie trochę w postać się wczułem XD'...
Imie Mikkal <3 (zrobie z tego swój pseudonim artystyczny
W ogóle czytając, zauważyłem u Ciebie tendencje do zabawy powtórzeniami, którymi i ja się bawię pisząc. Tylko momentami wydaje mi się, że jest ich za dużo. Nie wiem jak jest u Ciebie, ja staram się nimi akcentować najważniejsze momenty.
Są fajnym środkiem artystycznym,i nadają wyrazu stylowi, jednak przesada nigdy nie jest wskazana
--
I am not bald! ... Just well streamlined ^_^
Piękna, choć smutna historia, i dobrze napisany monolog. Rzekłam.
--
You were made for me, you know
to jest piękne... pięknie napisane... brzmi trochę jak wpis z pamiętnika.
hum... słów mi zabrakło żeby sie wypowiedzieć >_> fajnie byłoby kiedyś doświadczyć takiej miłości... z drugiej strony brzmi to tak idealistycznie, jak w jakiejś utopii...
Previous PageNext Page